Mam dość tego, że co chwilę coś mi dolega. Jak nie brzuch, to glowa, teraz mierze ciśnienie i 134/90 oszaleje, co sie ze mna dzieje. 05 Dec 2021 Dziś jest Dzień Gapienia się w Niebo, doskonała okazja by wyjść na zewnątrz i zobaczyć, co się dzieje ponad naszymi głowami. Nigdy nie wiesz, co możesz tam zobaczyć – białe baranki, ciężkie sine chmurzyska, balony, samoloty, nietoperze, lotnie, fruwające foliówki, latawce, ptaki, motyle, bumerangi, tęcze, sztuczne satelity Read about Ksiezniczka Czardasza: Co Się dzieje, oszaleje by Grazyna Brodzińska, Boguslaw Morka and see the artwork, lyrics and similar artists. Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest przejrzystość nieba, która szybko się poprawia wraz z wysokością nad poziomem morza. Dlatego niebo w górach w miejscówce, w której ten współczynnik wynosi 0.5 może sprawiać lepsze wrażenie niż niebo na nizinach w miejscówce, w której wspomniany współczynnik wynosi 0.1. Niebo istnieje naprawdę. 2014-08-06 15:16:11. izabela12110. Jeżeli chodzi o niebo to niebo istnieje . Jestem osobą która akurat przeżyła śmierć kliniczną nie tak jak ten chłopczyk , bo ja. umarłam . Ale niebo istnieje , czułam jak do niego szłam po drodze spotkałam moją babcie z którą rozmawiałam. Gdy. Domową kuchnię mam zawsze w sercu - wywiad z Anną Starmach. Anna Starmach, jurorka polskich edycji programów MasterChef i MasterChef Junior, autorka portalu kulinarnego i książek kucharskich, z sentymentem wspomina wspólne posiłki w domu rodzinnym, a także podpowiada, jak zachęcać dzieci do gotowania. FOT. nRpUgW. Dołącz do innych i śledź ten utwór Scrobbluj, szukaj i odkryj na nowo muzykę z kontem Czy znasz wideo YouTube dla tego utworu? Dodaj wideo Czy znasz wideo YouTube dla tego utworu? Dodaj wideo O tym wykonwacy Krystyna Tyburowska 5 słuchaczy Powiązane tagi Jest absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Już na pierwszym roku studiów zaproponowano jej pracę solistki w Operze Wrocławskiej. Występowała gościnnie w teatrach operowych w kraju i za granicą w Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, Austrii, Czechach i Rosji, Holandii, Bułgarii, Luxemburgu, wykonując z ogromnym powodzeniem pierwszoplanowe partie w "Traviacie" i "Rigoletcie" G. Verdiego oraz w "Łucji z Lammermoor" G. Donizettiego, w "Fauście" "Opowieściach Hoffmana" Artystka prowadzi r… dowiedz się więcej Jest absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Już na pierwszym roku studiów zaproponowano jej pracę solistki w Operze Wrocławskiej. Występowała gościnnie w teatrach operowych w… dowiedz się więcej Jest absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Już na pierwszym roku studiów zaproponowano jej pracę solistki w Operze Wrocławskiej. Występowała gościnnie w teatrach operowych w kraju i za granicą w Niemczech, Włoszec… dowiedz się więcej Wyświetl pełny profil wykonawcy Podobni wykonawcy Wyświetl wszystkich podobnych wykonawców Grudziądz uwielbia dobra operetkę. W sobotni wieczór spodziewany jest w teatrze nadkomplet widzów. Na scenie - artyści z Teatru Wielkiego w Łodzi. Arie tego kompozytora nie znudzą się nigdy. Są ponadczasowe. Zachwycają kolejne pokolenia. Emmerich Kalman to magnes dla wielbicieli pięknych głosów i słynnych kompozycji. Publiczność szykuje się na muzyczną ucztę. Na grudziądzkiej scenie zabrzmią duety: "Jakże mam Ci wytłumaczyć", "Artystki z Variete", "Tłumy fraków", "Bo to jest miłość", "Co się dzieje, oszaleję", arie "Czardasz Sylwii, dosyć basta" i wiele innych. Wszystkie w efektownej oprawie. Spektakl muzyczny pomyślany jest tak, że każda aria to odrębna scena, oprawiona humorem, o co zadba narrator, Maciej Małek, aktor Teatru im. Stefana Jaracza w będą soliści: Małgorzata Kulińska (sopran), Krzysztof Marciniak (tenor), Sylwia Knap (sopran), Krzysztof Gwiazda (baryton). Nie zabraknie orkiestry salonowej. Składa się z instrumentalistów Teatru Wielkiego w Łodzi (I skrzypce, II skrzypce, wiolonczela, kontrabas, flet, klarnet, perkusja, fortepian). Do tego efektowne układy taneczne, które ożywią spektakl. Zatańczą trzy pary - soliści baletu Teatru Wielkiego w Łodzi. Szczęśliwi są ci, którzy zdobyli wejściówki. Do Grudziądza przyjadą na ten spektakl także grupy mieszkańców okolicznych miejscowości. Bilety sprzedały się wszystkie, a były po 45, 40 i 35 zł. Na to, co lubimy, nie szczędzimy grosza! Spektakl rozpocznie się o godz. e-wydanie » Witam 19 listopada skończyłam swoją pierwszą nowenne i została wysłuchana. Nowenne zaczęłam odmawiać w intencji tego abyśmy zeszli się z moim chłopakiem. Krzyśka poznałam w grudniu, mieszkał w tym samym akademiku co ja, studiował też na tym samym wydziale. Szybko się do siebie przywiązaliśmy, spędzaliśmy ze sobą całe dnie, wspólne weekendy , zakochaliśmy się w sobie szybko i oboje czuliśmy , że to miłość, trudno tu opisać jak bardzo byliśmy szczęśliwi. Kochałam go bardzo najbardziej szczęśliwa byłam gdy przyjechał poznać moją rodzinę, byłam z niego taka dumna, przywiózł kwiaty dla mojej siostry i mamy, bardzo go polubiły. Moja mama zawsze jak Krzysiek przyjeżdżał traktowała go jak własne dziecko. Mimo że tak bardzo go kochałam i byłam szczęśliwa nie zdecydowałam się na seks. Do tej pory jestem dziewicą. Byliśmy tak cały rok aż nadeszły wakacje, których tak się baliśmy tej rozłąki...Krzysiek w sierpniu wyjechał na wakacje na 2 tygodnie, codziennie pisaliśmy rozmawialiśmy...Wrócił ja wyjechałam z rodziną w góry. Gdy wróciłam pamietam 1 wrześnie Krzysiek napisał że musimy porozmawiać o nas...wystraszyłam się...powiedział że mnie zdradził i tego nie żałuje, wybaczyłam mu po 15 minutach. Wsiadłam w autobus i pojechałam do niego...tam dowiedziałam się że na tych wakacjach traktował ją jak swoją dziewczynę że to nie był jeden raz, że jest nią zafascynowany. Powiedział że nadal mnie kocha, że musi to przemyśleć, że potrzebuje czasu, powinnam go zapewne wtedy olać ale dałam mu ten czas modliłam się codziennie mimo że specjalnie religijna nie byłam. Po 4 dniach zadzwonił do mnie i powiedział że chce ze mną być , że z nia zrywa kontakt. Zadzwonił w chwili gdy odebrałam recepte na leki które miały pomóc mi dostać się na tamten świat. Obiecałam mu że to odbudujemy że gdy wrócimy na studia znów bedziemy całe dnie razem wszystko nam sie ułoży. Dodawałam mu sił mimo że sama w duchu płakałam cierpiałam że nie usłyszałam nawet''przepraszam'' albo ''załuję że to zrobiłem'' żadne takie słowa nie padły żyłam z nadzieją że nam się wszystko ułoży. 22 września przyznał mi że mnie okłamał że nie zerwał z nią kontaktu że nadal się spotykają że kocha nas 2... wtedy zawalił mi się cały świat byłam pewna że chce śmierci...gdy spotkaliśmy sie na uczelni płakaliśy oboje wtedy gdy miałam wsiadać do autobusu zatrzymał mnie i powiedział że żałuje tego co zrobił i że nigdy nie powie mi żegnaj. Wróciłam do domu powiedziałam o wszystkim mamie, płakałam 2 dni...stwierdziłam że nie moge mieć z nim kontaktu że musze zapomnieć i nauczyć się żyć bez niego. nie odpisywałam na smsy meile...nic zakwaterowałam się w akademiku i wróciłam do domu wszystko mnie bolało w środku, wróciły wspomnienia przypomniały mi się nasze plany ten akademik...tam wszystko robiliśmy razem. On jednak nie mógł pogodzić się z tym że nie mamy kontaktu pisał smsy listy...ale wciąż utrzymywał że kocha 2 osoby. Gdy zaczęły się studia odebrałam od niego tylko swoje rzeczy i tyle...on natomiast za każdym razem gdy mnie widział pisał mi że na mój widok serce zaczyna walić mu jak dzwon. Byłam już w trakcie nowenny i czułam za każdym razem gdy pisał takie smsy albo gdy zatrzymywał się widząc mnie w sklepie czułam że to pomoc Matki Boskiej. Pare razy się spotkaliśmy żeby porozmawiać ja już wtedy byłam silniejsza dziwnie spokojna to też na pewno łaska którą zesłała mi Maryja. On natomiast był załamany...mówił że nie może się pozbierać że na nic nie ma ochoty. Nie wytrzymał pocałował mnie płakał mówił że mnie kocha że jest śmieciem (padały też inne epitety których wole tu nie cytować) powiedziałam mu że modlę się że to daje mi siłę. Modliłam się dalej pewnego dnia powiedział że nie ma z nią kontaktu 3 dni i że mu tego nie brakuje ona nie odpuszczała pisała dzwoniła. Ja modliłam się dalej tydzień później przyszedł w nocy do mojego pokoju troche pijany i zapłakany powiedział że z nia skończył że zwyzywał ją od....powiedział że jest dla niego zwykła.....która puściła się na wakacjach i zniszczyła mu życie. Leżał i płakał na moich kolanach do 4 rano obiecał że kiedy będzie pewny tego że zrobił wszystko by mnie odzyskać kupi mi najpiękniejszy bukiet tulipanów jaki widziałam (tulipany to moje ukochane kwiaty, które zawsze mi kupował) od tego czasu starał się, rozmawialismy obchodził się ze mną jak z lalką. Było tak tydzień w następnym tygodniu jakby nie wiem poczuł się pewniej w każdym bądź razie nie starał się, ja tego nie widziałam w ciągu całego tygodnia widział mnie pół godziny, postanowiłam z nim o tym pogadać wtedy powiedział że nie kocha mnie tak jak kiedyś.....wtedy uświadomiłam sobie że to koniec wróciłam do domu nie pisałam nie odpisywałam, a pisał już tego samego wieczora i całą noc. Gdy było mi już tak źle siadałam gasiłam światło zapalałam świeczke i się modliłam, cały czas mimo że nie raz miałam chwilę zwątpienia to nie przestawałam się modlić. Gdy pojechałam do domu usiłował dzwonić wysyłał smsy na dobranoc mimo że nie odpisywałam, wylądowałam w szpitalu....dowiedział się strasznie się wystraszył...i to jakby był pewien impuls dla niego zmienił się znów zabiegał o moje towarzystwo dbał o mnie. Był ostrożny w tym co robi nie chciał mnie wystraszyć i tak metodą małych kroczków znów można powiedzieć jesteśmy razem powiedział że jestem jedyna i najważniejsza przeprosił za wszystko co było oficjalnie jeszcze nie dostałam tulipanów ale czuję że to niedługo....dziś nie wyobrażam sobei już dnia bez modlitwy wiem że to że jesteśmy razem to zasługa nowenny i wytrwałości w nowennie. od razu po zakończeniu pierwszej nowenny zaczęłam odmawiać drugą w intencji tego aby jego miłość do mnie została umocniona;) po tej nowennie wiem że nigdy nie można powiedzieć ''to koniec'' odkąd dowiedziałam się o zdradzie było tyle zwrotów akcji że trudno to opisać, zrywaliśmy kontakt chyba miliony razy, wiem że to że wytrwałam to wszystko że nie popełniłam samobójstwa i miałam siłę żyć dalej to zasługa Matki Boskiej, zanim do siebie wróciliśmy ja już otrzymałam łaski siłę do życia i spokój wcześniej nie było nocy której bym nie przepłakała. Odmawiajcie tę nowennę nawet jeśli wydaje wam się że już nie ma ratunku, nie rezygnujcie. Życzę wam wszystkim abyście zostali wysłuchani i tak jak ja szerzyli kult różańca;) Namaste jestem pewna, że każdy z Was słyszał już o tej magicznej dacie Mało kto jednak bierze takie informacje na poważnie, po całej serii katastroficznych filmów na temat roku 2012 i Apokalipsy, większość ludzi zapieczętowała te tematy jako teorie spiskowe lub informacje z serii fantasy 😉 I tak kolejna data i następna i większość społeczeństwa idzie dalej, zupełnie nie mając pojęcia co tutaj, tak naprawdę, w trawie piszczy … Czarny tydzień Czy większość ludzi zdaje sobie sprawę z symboliki czarnego piątku czy czarnego tygodnia? I dlaczego to tak NAGLE stało się modne i wygodne? NIE. Większość ludzi biegnie do supermarketu i robi zakupy w promocji, mówi utartymi sloganami, wysyła sobie wzajemnie oferty zatytułowane „czarny” i wzmacnia system ciemności wokół nas… Czy można im to mieć za złe? To zostawię bez komentarza, każdy jest bowiem sam odpowiedzialny za siebie i za to, co robi tutaj na Ziemi, gdyż większość informacji jest dostępna i wystarczy aktywować myślenie, by je połączyć w jedno… Ale aktywować myślenie to może za mało, bo większość widzimy dopiero patrząc sercem… Jak to możliwe, że film z 2012 roku pokazuje pożar Katedry Notre Dame, który wydarzył się dopiero w 2019 roku? Tak, mało kto zna ten 7 minutowy film (symbolika 7). A wartałoby go zobaczyć 🙂 Tak, ale jak to się ma do roku? No jak to, jak to się ma? Jeśli wiemy, że wszystkie wydarzenia w historii mają swoja symbolikę ukrytą w gwiazdach i mówię to, jako historyk! To wiemy, że tutaj także należy szukać wysoko, podnosząc głowę w kierunku nieba. Na filmie dokładnie pokazana jest data Skorpion trzyma słońce. A piramidy? Dobrze, widzimy katedrę Notre Dame, widzimy uderzenie w piramidy i każdy od razu oczekuje wizji z filmu pt. „Transformers 2” 🙂 Oczekując spektakularnych WIDOCZNYCH przemian 🙂 A co wydarzyło się w rzeczywistości? W ciągu dnia wyczuwalne było niesamowite napięcie tutaj na Mitycznej Atlantydzie (!!!), a już kilka dni wcześniej otrzymywałam od Was listy o tzw. „dziwnych” snach, atakach demonicznych, bólach w ciele, objawach grypy … W ciągu dnia kilka razy zniknął prąd 🙂 Internet stale przerywał… Byłam jednak tak pochłonięta przygotowaniami do dzisiejszej Ceremonii, że prawie zapomniałam o 🙂 Jednak Siły Wyższe, jak zawsze – czuwają nad wszystkim… Stałe awarie spowodowały, że byłam bardzo dużo na zewnątrz… Było niesamowicie ciepło i cudowne słońce … A na niebie …. Masowy atak chemiczny !!! Samoloty spryskujące chemtrail przeszły same siebie, latały po 3 w obu kierunkach, próbując zakryć słońce, jednak działo się coś niezwykłego … Zazwyczaj przy tak zmasowanym ataku, niebo zakrywa się po 2-3 godzinach, tym razem jednak oprysk nic nie dał, pojawiały się tylko cienie na niebie i za chwilę coś to wszystko zmiatało na boki! Coś? Kolejna awaria prądu i poszłam nad ocean, coś cały czas mi mówiło mi, „nie daj się wyprowadzić z równowagi, spokój, zaufanie” i tak szłam nad oceanem i patrzyłam w Niebo, pojawił się mój Przewodnik i cały czas powtarzał: „bądź spokojna, zachowaj wysoką wibrację, każdy zrozumie, gdy technicznie coś nie zadziała… Ludzie, którym przekazujesz przesłania widzą więcej, czują więcej i wiedzą, co w trawie piszczy, a przynajmniej, że coś w trawie piszczy!! I tak szliśmy z moim ukochanym podziwiając jak niebo zabarwiło się na fioletowo! Nie tylko niebo, ale także cały ocean!!! Pierwszy raz w życiu widzieliśmy coś takiego! Oczywiście Siły Wyższe zadbały także o to, by nie zabrać telefonu (brak zdjęć). Mój ukochany trapiony od kilku dni migrenowym niewytłumaczalnym bólem głowy, nagle powiedział: „dziś takie zjawisko, a dziś przecież Wow! Prawie zapomniałam! Już chcieliśmy wyruszyć na jeden z najwyższych szczytów Porto Santo, by czekać na rozwój wydarzeń i podziwiać gwiazdy, mając dostęp do najczystszej energii, gdy nagle praca nad 86 Ceremonią tak mnie pochłonęła, że ocknęłam się dopiero około 20:00 naszego czasu (21 wg czasu polskiego), gdy znów wyłączył się prąd… Ale tym razem skutecznie. CAŁA wyspa bez prądu!!!! To był znak!!! Od razu wyszłam na zewnątrz… To było tak cudowne przeżycie, jak nigdy wcześniej, wszystko było ciemne (brak sztucznego światła), tylko ocean i gwiazdy świeciły niesamowitą mocą!!! „To już czas …” Od razu pojawił się mój przewodnik mówiąc: „To już czas …” To już czas? Na co? Nie było szans, by się zastanawiać, bo już cały proces sam się rozpoczął… Energia mojego ciała, jako medium pomiędzy energią kosmiczną a Ziemią, w pełnym połączeniu z innymi Istotami, które dokonywały tego procesu i które widziałam na całym świecie, jakby stały wokół mnie … Może także Twoja Istota Wyższa była z nami? Zupełnie niezależnie od ciała… Widziałam, że dzieje się coś niezwykłego! Nasze światło tworzyło dziury w czarnej sieci Mroku Widziałam, że dzieje się coś niezwykłego! Nasze światło tworzyło dziury w czarnej sieci Mroku, która objęła Ziemię i tym razem kluczem były szczególne miejsca na Ziemi, np. Mityczna Atlantyda! Pewne Siły zadbały o wyłączenie prądu i anten telefonicznych i także lotniska, gdyż samoloty nie mogły wylądować, widziałam je jak krążą na niebie, czekając na zezwolenie! To, co się działo, tego nie sposób opisać słowami… Od razu pomyślałam, że mogę Wam wysłać tylko impuls telepatyczny, wyjdźcie na zewnątrz! W tym momencie, gdy ten impuls wysłałam, otrzymałam już odpowiedź: „Nie martw się, Ci którzy powinni być na zew. są na zew., innych dusze wzmacniają ten proces, a inni – jako Wojownicy – chronią Was w tym procesie”. I rzeczywiście, nagle usłyszałam śmiech małych dzieci tuż obok, gdzieś z pobliskich domów dzieci wyszły na zewnątrz! Awaria prądu je do tego zmotywowała, jak i mnie … Cały proces trwał etapami, Siły Mroku nie chciały popuścić! I tak jakieś 10-15 minut ciszy! … Nagle zawyły generatory prądu w hotelach i rozbłysły pierwsze światła, słabiutkie, ale rozbłysły i w powietrzu unosił się zapach diesla (ropy naftowej i benzyny)! To było tak niezwykłe! Jakby nagle załamał się cały system i ten zapach diesla, jakoś pogłębiał to uczucie, że już nic nie będzie tak, jak do tej pory… Energia, która napływała z kosmosu przez moje ciało była energią regeneracji i różnorodności gatunkowej i bezgranicznej miłości!!!! To szło we wszystkich kierunkach, zapisując się dookoła… Drugi etap przebiegał bardzo dziwnie na poziomie ciała… Mój Przewodnik już w pierwszej chwili powiedział mi, że mam rozpuścić włosy! Na początku nic dziwnego się nie działo, jednak w drugim etapie – coś wyjątkowego działo się z włosami i nie tylko moimi! Gdy opowiedziałam o tym mojemu ukochanemu on odczuwał to samo! Jakby nagle każdy włos zamienił się w wibrujący spiralami „kabel” w odcieniu czerwono-pomarańczowym. Każdy włos wibrował tą energią i jej frekwencja wzrastała coraz szybciej, aż z czerwonej zmieniła się złoto-białą! To odczucie było fizycznie obecne nawet 2 godziny po całym zdarzeniu! Około północy poszliśmy nad ocean i pierwszy raz w życiu widzieliśmy taki odpływ wody! Można było dojść do Smoczej Wyspy, która widzisz na banerze u góry strony!!!! Jak wiesz większość rytuałów wykonuję także o tej samej porze np. Rytuały dla Matki Ziemi, także nad oceanem! Ale nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiego odpływu wody. Po drodze ku naszemu zaskoczeniu na tej pustej wyspie – spotkaliśmy bardzo dużo ludzi! Wierz mi, o tej samej wibracji! Byli także nad oceanem ( w środku nocy 🙂 Gdy tak szliśmy brzegiem wody czułam, że coś się zmieniło, coś było innego we mnie… Widziałam obok mnie tak dużo białych dużych postaci niematerialnych, widziałam zapisy w polu energii plaży, każdej Istoty, która tamtędy szła i to nawet kilka lat wcześniej i te nitki energetyczne tworzyły gruby dywan… Aktywowało się we mnie jeszcze coś potężniejszego, niż w ogóle mogłabym przypuszczać… Tej nocy długo nie mogłam zasnąć! Około północy naprawiono prąd i anteny zaczęły wysyłać bardzo destruktywne energie, jakby chciały zablokować ten proces po czasie! A od dziś: wyjące alarmy, ciągle psująca się technika, stale widzę samochody serwisowe, które jeżdżą po całej wyspie, to naprawiają oczyszczalnie ścieków, to znów jakąś antenę, to jakieś inne systemowe sieci mroku…. W życiu czegoś takiego nie przeżyłam, tylu awarii na raz… Wiesz, że to ma miejsce nie tylko tutaj… Bo widzisz, że dziś nawet nasza Ceremonia miała opóźnienie, bo gdzieś w USA, gdzie stoją serwery WordPressa też coś się zepsuło! Inna funkcja chatu, która ma serwer w Czechach, także nie działa, więc u nich też awaria! A co przyniosą kolejne dni… Zobaczymy … I teraz jeszcze dokładniej widać niesamowitość przesłań naszej 86 Ceremonii, prawda? Z Miłością Twoja Maria Bucardi ps. wybacz, jeśli będę tutaj literówki, ale tak bardzo pragnę opublikować ten tekst jak najszybciej!!! Czuję Wasze napięcie i oczekiwanie! Czy coś szczególnego wydarzyło się w tym tygodniu w Twoim życiu? Wczoraj? Dziś? Napisz o tym w komentarzu poniżej! Dzielmy się naszymi doświadczeniami tutaj i teraz! Może dziwne sny, może awarie, może bóle, a może coś zupełnie innego? W sierpniu na wakacjach poznałam chłopaka – Włocha. Co prawda nie zdążyliśmy się dobrze poznać w realu, ale potem utrzymywaliśmy ze sobą kontakt online. Wszystko było jak w klasycznym zakochaniu, motylki w brzuchu, romantyczne słowa, deklaracje, tęsknota nieprzebrana, by być blisko siebie i niemożność bycia przez dzielące nas ponad 2000 km i płacz i zaklinanie dystansu i słowa, że gdyby był ze mą teraz, zostałabym jego żoną, bo jestem idealna. Czas i dystans jednak robią swoje, przynajmniej ze strony panów [tak czuję], bo ja mimo czasu, dystansu i braku kontaktu wciąż czuję to samo… W listopadzie napisał, że to nie może tak być, że to nie ma sensu, że „życzy” sobie mnie, ale nie może być ze mną. I nasz kontakt się urwał. Płakałam cały czas i szukałam jakiegoś ratunku dla ukojenia mojego serca i znalazłam Nowennę w tak bardzo potrzebnym mi momencie – dzięki Ci Pani!! Kiedy znalazłam Nowennę chciałam się dowiedzieć o jej genezie, historii itd,wpisałam Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w wyszukiwarkę i pierwsze co mi wyskoczyło to Sanktuarium w Lourdes, gdzie byłam podczas wakacji!! Przed tym jak poznałam tego chłopaka! Pomyślałam, że to znak! Potem odszukałam Pompejańskie sanktuarium i okazało się, że ten chłopak mieszka rzut beretem stamtąd!! uznałam to za ewidentny znak od Matki Bożej i znów się popłakałam. Postanowiłam też znaleźć swój różany różaniec prosto z Włoch [Rzymu] by jeszcze zacieśnić tę włoskie więzi, nie wiedziałam gdzie jest, bo podczas przeprowadzki wszystko zostało w pudłach, ale jakimś tchnieniem otworzyłam jedno z nich i różaniec tam był! Zaczęłam modlić się nią dwa dni po tym jak powiedział mi tymi dziwnymi tęskniącymi słowami, że to 'koniec’. Prosiłam Matkę Bożą nie o to, żebyśmy byli razem, ale o to byśmy mogli się jakoś spotkać, pobyć razem, coś postanowić, sprawdzić czy rzeczywiście to jest uczucie czy tylko zauroczenie. I Modliłam się, płakałam, modliłam, ale często nie mogłam się skupić, często nie zdążyłam na czas odmówić różańca, ale nie odpuszczałam i odmawiałam dwa itd. Nie odczuwałam żadnej poprawy, a wręcz odwrotnie po miesiącu modlitwy okazało się, że wrócił do swojej byłej dziewczyny, z którą nie był cały rok! Nie wiem, czy to dlatego, że wymodliłam mu to, czy może to jest test, sprawdzian dla mnie. Bardzo mnie to boli, ale nie odpuszczam Nowenny, bo jeszcze jej nie skończyłam, ale teraz sama nie wiem czy moja intencja nie jest samolubna, egoistyczna, przecież nie chcę nic popsuć w Jego życiu, tylko się upewnić, czy to jest miłość mojego życia! Nie wiem co Matka Boża chce mi przez to powiedzieć, ale ufam, że działa wg jakiegoś planu, że to coś znaczy, jeszcze nie wiem co, ale się dowiem. Mimo tego otrzymałam od niej inna łaskę, podczas odmawiania Nowenny poprawiła się znacznie relacja z moja siostrą, z którą w ogóle nie mogłam się dogadać, która się prawie wcale do mnie nie odzywała, była nie miła, kłóciła się ze mną nie wiedzieć czemu, kiedy ja w ogóle nie chciałam tego. tzn starałam się być miła i nie wchodzić jej w drogę. podczas odmawiania Nowenny, zdecydowanie się zmieniła, jest milsza, potrafi chwile ze mną porozmawiać itp. Nie jest to jeszcze wymarzona sytuacja, ale jest o niebo lepiej niż zawsze i za to dziękuje ogromnie! Jednak wciąż nie daje mi spać ta intencja, w której się jeszcze modlę. Zbliżają się Święta, czas miłości, radości, nie chce nikogo ranić, bo tamta dziewczyna też go kocha i nie chce nic psuć, ale moje serce też czuje się opuszczone. I mimo, że dzięki modlitwie ból zelżał to i tak wciąż to wszystko jest w mojej głowie i sercu. Proszę Maryję o jakieś rozwiązanie tej sytuacji i proszę Was wspomnijcie mnie w modlitwie. Następna Nowennę zacznę w Nowy Rok i będę się modlić za tego chłopaka, żeby czuł opiekę nad sobą żeby czuł, że nadal o nim myślę, żeby ułożyło mu się w życiu, żeby o mnie nie zapomniał, ale był szczęśliwy, bo jeżeli się kogoś kocha to chce się dla niego samego dobra. Ufajcie Maryi – ona działa po swojemu!

co sie dzieje oszaleje niebo w sercu mam