Prywatnie żona Tomka i mama Marysi, Helenki i Gosi ️ ️ ️Prowadzę ten Witajcie,nazywam się Justyna. Prywatnie żona Tomka i mama Marysi, Helenki i Gosi ️ ️ ️Prowadzę ten fanpage by dzielić się swoją wiedzą w zakresie 🌹zdrowej i promiennej cery, 🌹porad makijażowych,🌹codzienności wynikającej z prowadzenia Trailer z Dnia Ślubu Gosi i Tomka. Trailer z Dnia Ślubu Gosi i Tomka Video. Home. Live. Reels. Shows. Explore Ślub i wesele Gosi i Maćka to już czwarta impreza, jaką mieliśmy przyjemność fotografować i filmować w tym gronie znajomych. A wszystko zaczęło się od ślubu Kasi i Pawła – w tym samym kościele i w tej samej sali weselnej Hotelu Gerczak. Para Młoda zadbała o wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Małgorzata Rozenek-Majdan (wiek do wiadomości redakcji) i Radosław Majdan (45 l.) świętowali właśnie swoją pierwszą rocznicę ślubu, co prawda z miesięcznym "Najlepsze wesele na jakim byliśmy!", czyli ślub Lucyny i Tomka! Wesele opisane przez Pannę Modą to najprawdziwsza historia, przekazująca nie tylko wspomnienia, ale także emocje najważniejszego dnia w życiu! Prawdziwa historia ślubna Lucyny i Tomka pokazuje, że na własnym ślubie nie trzeba się stresować, że można się świetnie bawić na własnym weselu, wykonać doskonałą Wspomnienia rodziny Chodakowskich :'(Zatrzymaj się na czasDobrze zastanówZanim coś powiesz iZ siłą najcięższych dział Tym jednym słowem Cały nasz świat zetrz FQV5lN. Każdy fotograf ślubny marzy o imprezie, gdzie są wspaniali ludzie, emocje, którymi przepełniony jest TEN dzień, swoboda, wolność Pary Młodej oraz ich Gości, miejsce i otoczenie. Taką właśnie imprezą był ślub dwójki niezwykłych ludzi, którzy na co dzień mieszkają za granicą, ale zdecydowali na wypowiedzenie sakramentalnego TAK w Polsce. Ślub odbył się w Parafii Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie, natomiast wesele w wyjątkowym miejscu Klub Bankowca na Smolnej 6 w Warszawie. Miejsce – Klub Bankowca, Warszawa, Smolna 6 Klub Bankowca usytuowany w sercu zabytkowej części Warszawy, w malowniczym Parku Beyera wśród zieleni skarpy wiślanej. To miejsce z historią, kiedyś szpital, szkoła, teraz miejsce z bogatą ofertą, miejsce spotkań mniej lub bardziej oficjalnych, szkoleń, konferencji naukowych. Porzućmy jednak świat finansów – w końcu jest weekend – Klub Bankowca jest idealnym miejscem na organizację wesela. Po raz kolejny mieliśmy przyjemność pracować z Dariuszem Zwadowskim, konsultantem ślubnym, który dba o każdy detal. Stoły, kwiaty, dekorację od My Big Day to dodaje ślubnego charakteru miejscu i całej lokalizacji. Czy zwróciliście uwagę na stare murowane ogrodzenie, mnogość zielonych alejek porośniętych żywopłotem, stare drzewa? To znaki przeszłości. Ludzie – Gosia i Tomek Zacznijmy od tych najważniejszych – Gosia i Tomek. Na co dzień Młoda Para mieszka w Singapurze, tam żyją i pracują, mają przyjaciół. Od naszego pierwszego kontaktu, rozmowy, wiedzieliśmy, że te uśmiechy są szczere i prawdziwe. To oznacza jedno – spełnienie. Dla nich ten dzień to możliwość podzielenia się swoim szczęściem z najbliższymi. Fluidy jakie od nich biły w dniu ślubu czuli wszyscy. My również! Sposób bycia Młodych sprawił że poczuliśmy, że również jesteśmy gośćmi, dyskretnymi gośćmi z aparatem. Niespodziewanie i niezmiernie miło się poczuliśmy, gdy zaprosili nas do siebie, do Singapuru. Udało nam się skorzystać z zaproszenia i wypić drinka na najwyżej położonym drink barze w Azji. Zdrówko. Bezcenne emocje Gdyby umieścić nasze emocje na skali – od mało istotnych do najważniejszych, ślub i wesele to wyżyny, u niektórych skali brakuje! Patrząc na reportaż ślubny z tego dnia, idziemy o zakład, że Gosia miała zakwasy na policzkach, od pięknego uśmiechu, który nie schodził jej z ust. Na twarzy Tomasza malował się cudowny, kojący spokój, w oczach podziw dla swojej Żony. Pojawiły się łzy wzruszenia, łzy szczęścia, cała gama uczuć u Nowożeńców, Rodziny oraz Gości. Fest zabawa O tak! To była fest zabawa! Ślub międzynarodowy ma to do siebie, że jest bogaty kulturowo. Nie wiemy, czy to przez połączenie ułańskiej fantazji polskiej strony czy otwartości i naturalności gości spoza naszych granic. Mimo, że rozmawiają w innych językach, porozumiewają się bez słów. Ekspresja, pasja, ruch – na fotografiach widać, że równocześnie z nami bawiły się cienie na ścianie. Rozmawiając z gośćmi, opinia o weselu, która się powtarzała – „cudowny, piękny Dzień”. „I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem, a co widziałem i słyszałem w kadry umieściłem”. fotograf ślubny Warszawa, sierpień, Klub Bankowca Dziś o godzinie 16:00 odbyła się uroczysta Eucharystia z zawarciem Sakramentu Małżeństwa Gabrysi Rejak i Tomka Sawczuka.👰🤵💒 „Miłość, która połączyła Nowożeńców, dziś połączyła również dwie wspólnoty podczas wspólnej modlitwy Uwielbienia – wspólnoty Miriam i Miasto Dawida.” – powiedział podczas uroczystości ksiądz Hubert. Był pełen kościół ludzi! Było pięknie! 😍 Dziękujemy za wspólną modlitwę w intencji Gabrysi i Tomka 🤲🙏 Nowożeńcom serdecznie gratulujemy i życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! 👰🤵 Niech Bóg Was prowadzi! 🙏 Poniżej kilka zdjęć Gosi i Tomka: Dodaj komentarz Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Komentarz Nazwa E-mail Witryna internetowa Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy. Nawigacja wpisu Poprzedni wpis: Dagmara i Ryan Następny wpis: Ula, Łukasz i EC1 Mimo, że wyznawców wyznania prawosławnego jest w Polsce relatywnie dużo, rzadko słyszy się o ślubach prawosławnych. Z tego też względu, niezmiernie miło nam zaprosić na relację z prawosławnego ślubu i wesela, którego głównymi bohaterami byli Gosia i Daniel, a fotorelację przygotował Marcin do wesela Ciężko zakreślić dokładnie ramy czasowe przygotowań. Wesele odbyło się w maju i można powiedzieć o efekcie kuli śniegowej. Zaraz po decyzji o ślubie zadowoliliśmy się „zaklepaniem” sali weselnej i porządnego zespołu. Później było spokojnie, jakieś cztery, pięć miesięcy przed weselem zaczęliśmy o nim nie tylko myśleć, ale i coś robić i w efekcie ta kula urosła do wielkich rozmiarów – ostatni okres był już kompletnie podporządkowany do ślubu. Fot. Marcin Dryl Plusy przygotowań? Uświadomiliśmy sobie jak dużo potrafimy zrobić pod presją czasu i jak świetnie potrafimy być zorganizowani – to na pewno przyda się w małżeństwie, zwłaszcza kiedy pojawią się dzieci. Dużo frajdy sprawiło nam też zapraszanie gości – do większości staraliśmy się dotrzeć osobiście. Spotykaliśmy się zawsze z ciepłym przyjęciem i odnowiliśmy wiele kontaktów, nawet z osobami, które z różnych przyczyn nie mogły się potem pojawić na ślubie. Ślub się w cerkwi w Drohiczynie. Oglądając zdjęcia można sobie wyobrazić, jak emocjonalne -niemal teatralne- jest to wydarzenie. Para bardzo miło mówi o batiuszce (prawosławny ksiądz, dosłownie „ojczulku”) który był niesamowicie pomocny i przy wszelkich, niewielkich zresztą formalnościach przed ślubem, jak i podczas ceremonii. Zdjęcia z tego wydarzenia są niezwykle piękne i majestatyczne, prawda? zapiszCeremonia ślubna w cerkwi Fot. Marcin Dryl zapiszŚlub prawosławny. Fot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl zapiszCerkiew w Drohiczynie Fot. Marcin Dryl Wesele Specjalnie na ślub nauczyliśmy się tańczyć – trafiliśmy na świetnego nauczyciela, Marcina Skrzecza. Lekcje tańca kosztowały nas sporo wysiłku, ciężko było się czasami zmobilizować by jechać wieczorem na lekcję przez pół Warszawy, ale warto było – w połowie pierwszego tańca kompletnie pomyliliśmy się co do przygotowanego układu, ale dzięki wykorzystaniu kroków których się nauczyliśmy, wybrnęliśmy z tego z gracją. zapiszPierwszy taniec ślubny. Fot. Marcin Dryl Wesele było średniej wielkości – niewiele ponad 100 osób. Jednym z powodów, dla którego wesele było właśnie w Drohiczynie- miejscowości skąd pochodzi Pan Młody- był skład gości – duża część rodziny Gosi mieszka w Stanach i nie było wiadomo czy będą obecni na weselu, podlaska reprezentacja rodziny Daniela była o wiele liczniejsza. Tak więc powód pragmatyczny- oprócz ślubu w cerkwi- zadecydował o miejscu wesela. zapiszWesele w Drohiczynie Fot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryl Pod względem wiekowym goście mieli od lat 2 do 92 i myślę, że wszyscy bawili całkiem- całkiem. Tu wspomnę jeszcze o czymś pewnie oczywistym, ale chyba nigdy o tym za wiele przypominania – ceremonia zaślubin jest najważniejsza dla młodych, natomiast wesele jest dla gości. Tak więc na pewno ważne, i oczywiście przyjemne, jest dbanie o nich – zamienienie choć kilku słów czy taniec z dawno nie widzianą ciocią czy wujkiem. zapiszFot. Marcin Dryl zapiszFot. Marcin Dryla zapiszFot. Marcin Dryl Wesele na pewno się udało, świadczy o tym chociażby to, że zaczęło się w piątek (podlaska prawosławna tradycja to śluby w piątki albo w niedziele, soboty są bardzo rzadkie) a ostatni goście wyjechali w poniedziałek po południu, biorąc „kacowe” w pracach. Więc na pewno sprawdzili się nam goście– i ci co byli tylko pierwszego dnia i co dotrwali do poniedziałku. Chyba właśnie goście i to jak się bawią, świadczy o wyjątkowości wesela. zapiszFot. Marcin Dryl Poza tym staraliśmy się dodać wiele szczegółów większych i mniejszych jak zaprojektowane przez koleżanki Gosi oryginalne etykiety na domowe alkohole, właśnie te alkohole (kilka wyśmienitych gatunków- no, powiedzmy szczerze- bimbru, za które dziękujemy Rodzicom!!), dobór pierwszego tańca – żaden tam walc angielski tylko trochę weselej, piosenka zespołu Right Said Fred, jednorazowe aparaty fotograficzne dla gości czy jako niespodzianki dla gości- żelki (Panna Młoda jest od nich uzależniona, o czym wielu z gości doskonale wiedziało) – to wszystko wymagało trochę zachodu i inwencji własnej, ale znowu – warto było. Na weselu nie brakowało tradycyjnych zabaw, którym przygrywał świetny zespół Master Dance z Białegostoku. Na wyróżnienie zasługuje także obsługa domu weselnego. zapiszFot. Marcin Dryl Strój Państwa Młodych Tu akurat sprawa była prosta – Gosia miała dokładne wyobrażenie na temat sukienki i w końcu znalazła salon gdzie udało jej się taką uszyć i to w całkiem promocyjnej cenie. Pomarańczowy jako kolor przewodni, to również pomysł Gosi – jej ulubiony kolor. zapiszFot. Marcin Dryl Ja natomiast skorzystałem z poleconego salonu pana Tomka na warszawskim Nowolipiu – pełny profesjonalista. Wahałem się między smokingiem a garniturem, wygrały po raz kolejny względy praktyczne, niestety królowe belgijska i angielska coraz rzadziej odwiedzają Polskę i byłoby mniej okazji do wykorzystania smokingu 🙂 Kto pomógł w organizacji ślubu i wesela? Oprócz oczywiście naszego wysiłku najwięcej zawdzięczamy rodzicom, którzy przez kilka miesięcy poprzedzających wesele pomagali nam organizacyjnie z Drohiczyna i Ostrołęki. Gosi mama jest mistrzynią Internetu, cały czas zasypywała nas linkami, zdjęciami i propozycjami jak jeszcze możemy wzbogacić całą uroczystość. Nasi rodzice maja ze sobą bardzo dobry kontakt, w ostatnich tygodniach przed weselem zjednoczyli siły i przejęli od nas dużą część obowiązków w Drohiczynie (my oboje pracujemy i mieszkamy w Warszawie). Dodatkowo, bardzo pomocni byli znajomi, którzy okazali się też olbrzymim źródłem wiedzy o ślubach. To dzięki poradom znajomych wybraliśmy sprawdzony zespół, filmowca oraz dowiedzieliśmy się (już po jego wybraniu), że nasz fotograf- Marcin Dryl– jest cenionym fachowcem, który sprawdził się na kilku innych weselach znajomych. zapiszFot. Marcin Dryl Nasza rada – jak najwięcej korzystać z doświadczeń innych a także nie bać się prosić o pomoc sprawdzonych znajomych – zwłaszcza tych, którzy własne wesele mają już za sobą, wiedzą jaki stres i presja czasowa może temu towarzyszyć. Fotografia ślubna: Marcin Dryl (wizytówka w katalogu Zankyou) Kamerzysta ślubny: PP video Suknia ślubna: Royal Splendor Garnitur ślubny: Salon Tylko Ona Dziękujemy Parze Młodej za relację ślubną i życzymy dużo szczęścia! – Zespół Zankyou Jeżeli Ty także chcesz zamieścić swoją historię ślubną na Zankyou, napisz do nas! Nie chcesz przegapić najnowszych newsów o trendach ślubnych? Zapisz się do naszego newslettera poniedziałek, 15 października 2012 zapowiedź pleneru Gosi i Tomka Jak klatki starego filmu. Zawsze jak patrze na ten rząd zdjęć mam w głowie obrazy filmów przedwojennych i tych z lat 60-tch przenikające przez siebie nawzajem i do tego wszystkiego te emocje bijące z twarzy Gosi. Pin It fotograf : Norbert Fotografuje Etykiety:przygotowania, ceremonia, wesele Gosia i Tomek, Październik, Plener Lokalizacja: Skierniewice, Polska

ślub gosi i tomka