Kutaisi to jedne z najstarszych i najważniejszych miast w Gruzji, położone w zachodniej części kraju, nad rzeką Rioni. Miasto ma bogatą historię, sięgającą starożytności, i jest znane ze swoich zabytków, takich jak Katedra Bagrati, która została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO (potem wypisaną ze względu na remont w 2012) poniżej przedstawiamy podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszych serwisów. Klikając w przycisk "Przejdź do serwisu", wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych przez naszych partnerów reklamowych (750) dla celów opisanych leży na nim Gruzja i Armenia. ★★★. RANNY. leży na noszach. ★★★. ? arkusz poprawek. Lista rozwiązań dla określenia leży na nogach z krzyżówki. Czy Gruzja dołączy do UE Czy Gruzja będzie członkiem UE? Właśnie jest jedno ale, Gruzja chce dołączyć do Unii Europejskiej. Ostatnią taką chęć władze Gruzji wyraziły 2 marca 2022 roku jako reakcję na to co działo się wtedy na Ukrainie. Gruzja nie złożyła jeszcze formalnego wniosku o członkostwo. Gruzja. Wyc. objazdowe. 15.10.2024 - 26.10.2024 (12 dni/11 nocy) Warszawa. Dopłata do Free Drinks. Rainbow Tours. od 8 548 zł/os. szczegóły. Odkryj Gruzję z Fly.pl. Rezerwuj online najtańsze wycieczki objazdowe, wakacje i wczasy. Plan podróży (każdy etap będzie szczegółowo opisany w następnych wpisach): Dzień 1 - przylot do Kutaisi. Dzień 2 - zwiedzanie Kutaisi, monastery Gelati i Mocameta. Dzień 3 - przejazd do Ushguli. Dzień 4 - trekking do czoła lodowca Shkhara, przejazd do Mestii. Dzień 5 - trekking do jeziora Koruldi. T9X6d. Wycieczka do Gruzji i Armenii. Dwa piękne kraje Południowego Kaukazu w jednej wyprawie. Bogaty program zwiedzania plus wypoczynek na plażach Batumi. Kameralna grupa: maksymalnie 16-18 osób. Wyprawa dla koneserów ceniących wycieczki na najwyższym dzień: WARSZAWA – TBILISIZbiórka na lotnisku Okęcie w Warszawie. Przelot do Tbilisi. Transfer do hotelu, zakwaterowanie i nocleg. Cminda Sameba, Kazbegi II dzień: TBILISI – MCCHETAPo śniadaniu zwiedzanie Tbilisi, jednego z najstarszych miast na świecie:Stare Miasto, świątynia Metechi z XIII w. – jeden z najbardziej znaczących zabytków miasta, słynne tbiliskie łaźnie siarkowe ‘carskie banie’, zamek Narikała (główna twierdza miasta) skąd rozpościera się piękny widok na Tbilisi. Dalsze zwiedzanie: katedra Sioni oraz pochodząca z przełomu V i VI wieku cerkiew Anczischati. Zobaczymy też Gruzińskie Muzeum Narodowe, w którym eksponowane jest słynne „złoto Kolchidy” oraz aleję Szoty Rustawelego, która była świadkiem najważniejszych wydarzeń politycznych ostatnich do Mcchety, jednego z najstarszych miast Gruzji i starożytnej stolicy królestwa, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zwiedzanie wznoszącego się nad miastem kościoła Dżwari (VI/VII w.), katedry Sweti Cchoweli (XI w.) i klasztoru św. w tradycyjnej gruzińskiej restauracji. Degustacja typowych gruzińskich potraw i miejscowego wina. Katedra Alawerdi w Kachetii III dzień: TBILISI – KACHETIAŚniadanie. Przejazd w stronę prowincji Kachetia, głównego regionu uprawy winorośli. Zwiedzanie okolic bogatych w historyczne i architektoniczne zabytki oraz degustacja wina w lokalnej winiarni. W programie wizyta w urokliwym, malowniczo położonym miasteczku Signagi, zwiedzanie klasztoru Bodbe (tu znajduje się grób św. Nino, która w wieku schrystianizowała Gruzję) oraz katedry Alawerdi – monumentalnego zabytku z XI wieku. Trasa wiedzie wzdłuż pasma Wielkiego Kaukazu. Kolacja w tradycyjnej winiarni. Powrót do Tbilisi i nocleg. Tbilisi, Muzeum Narodowe, spinka do włosów ze zbiorów „złota Kolchidy” IV dzień: TBILISI – ANANURI – KAZBEGI Przejazd słynną Gruzińską Drogą Wojenną; obok Swanetii, jest to najbardziej malownicza część Gruzji. Zwiedzamy twierdzą Ananuri i położoną na wysokości 2170 m. XIV-wieczną cerkiew św. Trójcy (Cminda Sameba). Rozpościera się stąd piękny widok na górę Kazbek (5047 m Po drodze zobaczymy kurort narciarski Gudauri oraz przekroczymy Przełęcz Krzyżową (2395 m Kolacja i nocleg w Tbilisi. Twierdza Ananuri na Gruzińskiej Drodze Wojennej V dzień: TBILISI – SEWAN (Armenia) Śniadanie. Wykwaterowanie z hotelu i wyjazd w kierunku granicy z Armenią. Przekroczenie granicy. Zmiana autokaru. Wizyta w pięknych średniowiecznych klasztorach Haghpat i Sanahin – Uwaga! Stan na wrzesień 2019: droga do klasztorów Sanahin i Haghpat jest nieprzejezdna, w zamian w programie będą klasztory Haghartsin i Goszawank. Kolacja i nocleg w hotelu nad brzegiem jeziora Sewan. VI dzień: SEWAN – ERYWAŃ Śniadanie. Wykwaterowanie z hotelu, przejazd przez malownicze okolice jeziora Sewan zwanego „ormiańskim morzem” Zwiedzanie pięknie położonego monastyru Sewanawank (czarny klasztor). Wyjazd do Erewania. Wizyta w skalnym klasztorze Gegard, zwiedzanie wspaniale zachowanej pogańskiej świątyni we wsi Garni (I wiek). Zwiedzanie i spacer po Erywaniu. Po kolacji wizyta na Placu Republiki – pokaz grających fontann. Świątynia Garni VII dzień: ERYWAŃ – ECZMIADZYN – ERYWAŃ Wizyta w Eczmiadzynie (ormiański Watykan). Znajduje się tu nieduże muzeum, w którym zobaczyć można fragment drewna z arki Noego oraz grot włóczni, która przebito bok Jezusa). Następnie wizyta w starożytnych kościołach Gajane oraz Ripsime. Zwiedzanie pozostałości wyjątkowej świątyni Zwartnoc (VII wiek). Kolacja w jednej z tradycyjnych ormiańskich restauracji (muzyka na żywo). VIII dzień: ERYWAŃ – WARDZIA (Gruzja) – BORDŻOMI Śniadanie. Wyjazd z Erywania, przekroczenie granicy ormiańsko-gruzińskiej. Zwiedzanie wykutego w skale miasta Wardzia. Położony w górach kompleks wywiera niezapomniane wrażenie. Po drodze zatrzymujemy się przy średniowiecznej twierdzy Chertwisi. Zakwaterowanie i nocleg w kurorcie Bordżomi lub Bakuriani. Zwartnoc IX dzień: BORDŻOMI – BATUMI Po śniadaniu wyjazd w kierunku Batumi. Wizyta w parku zdrojowym w Bordżomi, możliwość testowania słynnej wody mineralnej. Po drodze zobaczymy też katedrę Bagrati (wzniesiona w 1003 r.), jest ona symbolem jedności narodowej i potęgi państwa gruzińskiego. Zwiedzimy położony w malowniczych górach, monastyr Gelati – doskonale zachowany kompleks, którego główne budynki wzniesiono w XII w., w okresie złotych wieków Gruzji. Zobaczymy tu pięknie zachowane, wspaniałe wschodnie freski. Zakwaterowanie w hotelu, kolacja i nocleg w Batumi. X dzień: BATUMIŚniadanie. Zwiedzanie Batumi: twierdza Gonio, słynny Ogród Botaniczny, gdzie z tarasów rozciąga się wspaniały widok na turkusowe wody morza oraz na urzekające pola Batumi (znane z upraw herbaty – dawniej chluba całego ZSRR). Czas wolny, możliwość wypoczynku na plaży oraz skorzystania z bogatej oferty życia nocnego, kolacja i nocleg. Tradycyjne gruzińskie białe wino „tetri” XI dzień: BATUMI – GORI – TBILISI Po śniadaniu Przejazd do Gori, rodzinnego miasta Józefa wykutego w skale starożytnego miasta Upliscyche. Dla chętnych zwiedzanie muzeum Stalina oraz domu w którym urodził się Stalin. Przyjazd do Tbilisi, czas wolny, pożegnalna, uroczysta kolacja z muzyką na żywo i pokazem gruzińskich tańców. Nocleg. XII dzień: TBILISI – WARSZAWA W nocy transfer na lotnisko w Tbilisi. Wylot do Polski. Przylot do Warszawy. TERMINY: – CENA: PLN + 600 USD Uwaga! Podawane przez nas ceny są kompletne. Zawierają wszystkie obligatoryjne opłaty. Ze względu na fakt, że nasze wycieczki sprzedają się z dużym wyprzedzeniem, osoby zainteresowane prosimy o możliwie najszybszą rezerwację. ŚWIADCZENIA W CENIE:– przelot na trasie Warszawa – Tbilisi – Warszawa, – transport komfortowym autokarem/busem na całej trasie zwiedzania, – zakwaterowanie: hotele 3*, w pokojach 2-osobowych z łazienkami, – wyżywienie: śniadania i obiadokolacje, – opiekę pilota/przewodnika, – przewodnicy po zwiedzanych obiektach, – bilety wstępów do zwiedzanych obiektów, – tradycyjne kolacje z pokazem lokalnych tańców i muzyką w Gruzji i w Armenii, – degustacje wina, – ubezpieczenie turystyczne: KL, NNW i bagaż, – składka na TFG. CENA NIE ZAWIERA: – ewentualnej dopłaty do pokoju 1-osobowego: 260 USD,– napiwków w wysokości 35 EUR/osoba. Dokumentem niezbędnym do udziału w wycieczce jest paszport. ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Jako jedno z pierwszych biur w Polsce zaproponowaliśmy wycieczki do Gruzji i Armenii. Mamy duże doświadczenie i doskonałe kontakty. Kierunki te są naszą osobistą pasją. Piloci są specjalistami, doskonale znają temat, ciekawie i dużo opowiadają. Polecamy lekturę naszych serwisów o Armenii oraz o Gruzji. W Europie czy w Azji? A może na dwóch kontynentach jednocześnie? Mamy na ten temat kilka odpowiedzi. Wikipedia podaje ciekawą formułkę : W zależności od przyjętej wersji całe terytorium Gruzji znajduje się w Azji, lub w Europie i w Azji, lub według jednej z wersji – całe w Europie. Flaga Gruzji Oczywiście, kwestia ta jest sprawą umowną. W tym przypadku nie ma wyraźnej granicy między kontynentami. Wszystko zależy od kryteriów, które weźmiemy pod uwagę. Przyjmowana przez Międzynarodową Unię Geograficzną, granica między kontynentami całą Gruzję umieszcza po stronie azjatyckiej. Znacznie mniej powszechnie stosowany wariant, za linię dzielącą Europę i Azję, uznaje dawną południową granicę ZSRR (między Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem a Turcją i Iranem). Są i koncepcje pośrednie, w których północna część kraju należy do Europy, a południowa do Azji. Więcej na ten temat w artykule: Gdzie leży Gruzja, w Europie czy w Azji? Którą wybrać? Jeśli na szkolnym sprawdzianie padnie takie pytanie, to jakiej odpowiedzi powinien udzielić uczeń? W Polsce powszechnie przyjmowana jest wykładnia Międzynarodowej Unii Geograficznej, w tym przypadku granica między kontynentami przebiega w odległości 300 km na północ od Kaukazu. Na pewno warto wziąć pod uwagę aspiracje społeczne. Jeśli Izrael startuje w mistrzostwach Europy, a Turcja chciałaby do UE, to może Gruzja też ma prawo czuć się częścią naszego kontynentu. Zresztą organizacje sportowe są tu najbardziej otwarte. Byłe republiki ZSRR z coraz większym powodzeniem stratują w europejskich rozgrywkach pucharowych. W 2004 r. Dynamo Tbilisi pozbawiło Wisłę Kraków szans na grę w Pucharze UEFA. W 2010 ta sama Wisła poniosła sromotną klęskę z azerskim Karabachem (chyba nie ma szczęścia do drużyn z tego regionu). Gruzini mają poczucie jedności z Europą. W rozmowie z jedną z polskich gazet prezydent Micheil Saakaszwili, mówi o swoim kraju jak o państwie europejskim. Nie zastanawia się, nie waha; dla niego rzeczą oczywistą jest, że to Europa! Twierdzi że Gruzja ma jeden z najniższych wskaźników korupcji naszego kontynentu. Przez ostatnie lata, w Tbilisi zmieniło się bardzo wiele, również w zakresie świadomości geograficznej. Wybrany przez Gruzję zdecydowany prozachodni kierunek zaowocował też zmianą nazewnictwa. Dawniej, tereny te zwane były Zakaukaziem. Z czasem, przestało to odpowiadać miejscowym, ponieważ pobrzmiewała tu rosyjska perspektywa (Gruzja była Zakaukaziem patrząc na mapę od strony Moskwy). Dlatego najpierw postulowano zmianę na „region czarnomorski”, a następnie jeszcze dalej, na Europę Południowo-Wschodnią. Cminda Sameba obok miejscowości Stepancminda. Wg niektórych, to już geograficzna Europa Jak pisze znawca Kaukazu (Wojciech Górecki, Toast za przodków), Gruzini czują się Europejczykami. Uważają się za południowców podobnych do Hiszpanów, Włochów i Greków. Odwołują się przy tym do kilku ważnych faktorów: Po pierwsze, starożytność. Morze Czarne to obszar antycznych, greckich kolonii. To cel wypraw Jazona i Argonautów oraz miejsce mitycznego „złotego runa”. Mity te są podstawą edukacji każdego Europejczyka, wszyscy uczyliśmy się ich w szkole. W tym sensie Gruzja może mieć mocniejsze prawa do europejskich tradycji niż, na przykład, Polska. Po drugie, religia. Gruzja spiera się z Armenią o tytuł pierwszego na świecie kraju, który przyjął chrześcijaństwo! Tak na marginesie, to coś w tym względzie do powiedzenia miałaby również Etiopia. Armenia przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową pomiędzy 301 a 314 rokiem (datacje są sporne), jedno z gruzińskich królestw (Iberia) około roku 317, a Etiopia nie później niż w 337 roku. Z jednej strony bronić trzeba się było przed ekspansją islamu, z drugiej przed zakusami rosyjskiego prawosławia. Jak zawsze w tego typu przypadkach (historycy znają to na pamięć) religia bliższa okazała się dużo groźniejsza. Moskwa, zajmując Gruzję pod koniec XVIII wieku, podporządkowała sobie również tutejszą Cerkiew. W marcu 1917 r., po upadku caratu, synod duchowieństwa gruzińskiego przywrócił autokefalię i liturgię w języku narodowym. Między innymi z tego powodu, Gruzja nie ma wyjścia. Choć prawosławna, to ucieka przed Rosja w stronę Zachodu. Po trzecie, charakter. Kuchnia, wino, biesiady, taniec, muzyka, stosunki rodzinne, temperament… To wszystko bardzo przypomina południe Europy i Bałkany. Trochę również Bliski Wschód. Turystyka. Pamiętam stoisko Gruzji na warszawskich targach turystycznych, już chyba ze dwa lata temu. Duże, ulokowane w dobrej, centralnej części hali, przez masowego turystę omijane było szerokim łukiem. Zbyt blisko było jeszcze wojny z 2008 r. Świeża pamięć niedawnych telewizyjnych obrazków robiła swoje. Tymczasem Dzisiejsza Gruzja to kraj spokojny i bezpieczny. A do tego niezwykle atrakcyjny turystycznie. Bogaty w zabytki, ale przede wszystkim bardzo gościnny (Polacy mogą liczyć na wyjątkowo miłe traktowanie; każdy Gruzin odnosi się z szacunkiem do reakcji Polski w czasie ostatniej wojny z Rosją). Wyśmienita, oryginalna kuchnia oraz wyborne wino dopełnią szczęścia turysty. Szczególnie atrakcyjną porą roku jest wrzesień i początek października. Nie ma już dużych upałów, w górach pojawiają się piękne kolory drzew, a cały kraj świętuje winobranie. Koniecznie trzeba wtedy odwiedzić leżący blisko Tbilisi, region Kachetia. Tu wytwarza się najlepsze gruzińskie trunki. Jeśli chodzi o winiarskie tradycje, to Gruzja, na pewno, należy do Południowej Europy! Tekst: Krzysztof Matys, sierpień 2012 r. Atrakcyjna wycieczka objazdowa. Najważniejsze miejsca w Gruzji plus rewelacyjna Swanetia. Wyprawa dla koneserów. Kameralna grupa (maksymalnie 18 osób!), pilot/przewodnik doskonale znający Gruzję, wysoki standard świadczeń. W 2022 r. wycieczka wydłużona o 1 dodatkowy dzień, a więc jeszcze bardziej atrakcyjna. Zobacz artykuły o Gruzji na moim blogu. Ponad dwie dekady od upadku Związku Radzieckiego, Południowy Kaukaz: Gruzja, Armenia i Azerbejdżan, trzy znane i popularne kraje między Morzem Czarnym a Kaspijskim, prezentują niezwykle ciekawy, choć zarazem skomplikowany obraz. Pocztówkowe obrazki z tbiliskiego starego miasta, majestatyczne i zielone góry Gruzji, czasami marsjańskie krajobrazy Armenii i buchające nowoczesnością Baku, stolica Azerbejdżanu, to obrazy dobrze znane wśród podróżujących, pośród których region cieszy się coraz większą popularnością. Z pozoru sielska, choć niezaprzeczalnie ujmująca i piękna, kraina rozciągająca się na południe od najbardziej południowych granic Rosji, pełna jest napięć, konfliktów i zwykłej międzyludzkiej niechęci. Abchazja, Południowa Osetia i Górski Karabach to skomplikowane quasi-państwa, które tęsknie spoglądają w kierunku swoich protektorów. Sielskie z perspektywy odwiedzających krainy często tkwią w wieloletnich izolacjach, zaś najdłuższe granice regionu: armeńsko-azerbejdżańska i gruzińsko-rosyjska, nie wspominając już o armeńsko-tureckiej, pozostają zamknięte. Ubóstwo i bezrobocie nadal stanowią jedne z największych problemów wspomnianych krajów. Rządy tych państw ledwo radzą sobie z setkami tysięcy uchodźców, którzy w rezultacie lokalnych wojen i konfliktów, stracili dachy nad głową. Ci, którzy nie uciekli zmuszeni do tego przez wojnę, opuszczają swoje kraje dobrowolnie w poszukiwaniu pracy na rynkach Unii Europejskiej, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Powód? Bogaty w ropę, najbogatszy w regionie Azerbejdżan stale pnie się w rankingach, jednak nadal nie dogania połowy PKG Rosji czy Turcji. Posowiecka Estonia, członek Unii Europejskiej, jest trzy razy bogatsza od Azerbejdżanu, zaś sześć razy bardziej od Armenii i Gruzji. Jeśli coś nie kłamie, są to liczby, a wraz z nimi, statystyki. Mieszkańcy raju opuszczają raj, gdyż w rzeczywistości rajów na świecie jest wiele, są lepsze i są gorsze. Gruzja, Armenia i Azerbejdżan to przykłady krajów, które uczą, że polityka ma realny wpływ na życie ludzi, a zła polityka ma wpływ jeszcze bardziej realny. Najgorzej jest jednak, gdy złej polityce towarzyszą złe emocje między mieszkańcami poszczególnych państw. Kaukaz Południowy – gdzie to jest? (mentalnie) To pytanie udziela się wielu. Raczej nie chodzi tutaj o zastanawianie się, w której części globu się znajduje. W przypadku Polaków to raczej wiedza oczywista. Pytanie o położenie wspomnianych krajów, jest także pytaniem o pewną mentalność oraz polityczno-gospodarcze predyspozycje. Bo w końcu, czy jest to Europa, czy Azja? A może trochę Europa, ale nie całkiem Azja? Czy może podciągnąć to pod Bliski Wschód lub obszar wpływów Federacji Rosyjskiej. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, co tylko coraz bardziej fascynuje tych, którzy postanawiają wybrać się do tej części świata i poznać ją dokładniej. Dlatego też warto spoglądać na Kaukaz Południowy jako swoisty region świata na przecięciu największych jego mas, nie tylko kontynentalnych i morskich, ale także politycznych. Granicząc z Rosją, Turcją i Iranem, zawsze pozostanie częścią Wielkiej Gry, jaką toczą sąsiedzi. Rosja nadal jest najważniejszym graczem w regionie, który przez wiele dziesięcioleci minionego wieku, wchodził w skład ZSRR. Aktywna w dyplomacji, choć także militarnie (wojna z Gruzją w 2008 roku), nie jest jednak jedyną stroną, którą rozgrywa swoją grę w regionie. Turcja, strategiczny partner Azerbejdżanu, który przez ponad ponad dwadzieścia lat od konfliktu Armeńsko-Azerskiego, w ramach solidarności z Baku, utrzymuje zamknięte granice lądowe z Armenią, pragnie odgrywać coraz wiekszą rolę w regionie. I w końcu Iran, którego otwarcie na świat rozpoczęte w 2015 roku, powoduje coraz większe zaangażowanie, zdaje się nie mówić ostatniego słowa. W kontekście wieloletnich starań Unii Europejskiej, by w ramach Partnerstwa Wschodniego, zbliżyć Kaukaz Południowy do europejskiej rodziny, na terenie tychże państw, zaczyna się na naszych oczach rozgrywać Wielka Gra, gra, która zdecyduje o tym, czy Kaukaz Południowy stanie się bardziej Europą, czy może bardziej Azją. Gruzin, Ormianin i Azer – Trzy bratanki? Mieszkańcy Kaukazu Południowego dzielą wiele wspólnych cech. Zaczynając od ogólnej aparycji, podobnych rytuałów, wielkiego przywiązania do rodziny i priorytetów, które są z nią powiązane, przez kulturę biznesu, muzykę, czy w końcu jedzenie i picie. Spojrzenie na region z tej perspektywy i zobaczenie, jak wiele ich łączy, pomaga zrozumieć, że wiele uprzedzeń między tymi narodami, to owszem fakty, ale świat nie jest czarno-biały, a w tym świecie nic nie jest proste. Z wszystkich największych podobieństw, jedna różnica jest dosyć widoczna – Gruzja i Armenia to kraje chrześcijańskie, zaś główną religią Azerbejdżanu jest islam. Linie podziałów religijnych niewiele tam jednak znaczą. Wszyscy koniec końców piją alkohol. Kto kogo lubi, a kto kogo nie lubi? Miałem okazję poznać ich wielu, tak w odwiedzonych krajach, jak i w Polsce. Linie sympatii i antypatii, w ujęciu dosyć stereotypowym oczywiście, przebiegają mniej więcej tak: Gruzin nie przepada za Ormianami ale lubi Azerów. Azer lubi Gruzina, Ormianina zaś nienawidzi. Ormianin nienawidzi Azera, a z Gruzinem kłóci się o pochodzenie większości rzeczy. Najgorszą prasę w regionie mają zdecydowanie Ormianie, którzy odcięci od jakichkolwiek mórz, posiadają otwarte granice jedynie z Gruzją i Iranem, zaś współcześnie praktycznie całkowicie zależą od Rosji, przez co postrzegani są jako sługusi Moskwy. Gruzja współpracuje zaś bardzo blisko z Azerbejdżanem, którego biznes aktywnie działa na terytorium ulubionego państwa Polaków. Azerbejdżan niejako uzależniony jest z kolei od Gruzji jeśli chodzi o możliwości przesyłowe i eksportowe na zachód, gdyż stanowi ona jedyny, bezpośredni korytarz na Zachód. Nigdy nie ufaj Ormianinowi – słyszałem wiele razy z ust Gruzina – oni tylko myślą o pieniądzach. Na samo słowo Armenia czy Ormianin, wielu Azerów, z którymi rozmawiałem, po prostu się wzdrygało. Dla przeciętnego mieszkańca tego kraju, krwawa wojna sprzed ponad dwudziestu lat to nadal otwarta rana. Ormianie, jak to Ormianie – Opowiadali Ci już Gruzini tą historię o tym, jak powstała Gruzja? – zapytał raz Ormianin – No więc tak jak słyszałeś jak Bóg tworzył świat to ostatni przybiegli Gruzini. Nic już Bogu nie zostało, więc oddał im raj. Ale za Gruzinami przybiegli Ormianie i też chcieli swoją ziemię. Dał im więc Bóg ostatnią kupę gruzów, która mu została, Ormianie poszli, zasiedlili ją, jako pierwsi przyjęli chrzest jako państwo, uprawiali rolę, produkowali wino, budowali kościoły, handel kwitł. O ile wszystkie trzy strony potrafią się dogadać daleko od swoich krajów (np. na emigracji ekonomicznej w Moskwie), o tyle region, podobnie jak w naszej części świata Bałkany, pełen jest punktów zapalnych. Czy na Kaukazie (Południowym) będzie bezpiecznie? Gruzini, którzy wiele środków i energii zainwestowali w propagowanie turystyki, która stała się flagowym produktem tego kraju, spoglądają na to, co dziać będzie się między pozostałymi dwoma sąsiadami. Ponowna eskalacja konfliktu, który po krwawych walkach wyciszono na początku lat dziewięćdziesiątych, zdaje się ponownie zagrażać całemu regionowi. Coraz bardziej majętny dzięki ropie Azerbejdżan, zaczyna przesuwać kaukaskie płyty tektoniczne, które przez długi czas zachowywały spokój. W kwietniu minionego roku wojska Azerbejdżanu zajęły niewielki kawałek ziemi, która pozostawała pod kontrolą Armenii. W walkach śmierć poniosło kilkaset osób. Władze w Baku i Erywaniu przypomniały sobie, że pewne sprawy i pewne status quo, w bardzo prosty sposób rozwiązać można dzięki użyciu siły. Wojenna retoryka, choć obie strony zdają sobie sprawę z tragicznych skutków tak dla obu krajów jak i ekonomii, pomaga jednak ciągle utrzymywać płomień nacjonalizmu i przykrywa codzienne problemy związane z niestabilną gospodarką. Retoryka nie wyklucza jednak sytuacji i scenariusza, w którym obie strony stają ponownie na dwóch stronach frontu. Sytuacja ta byłaby niezwykle trudna dla Gruzji, która pomimo zmian władzy, pozostaje na swoim obranym wcześniej, kursie europejsko-atlantyckim. Jeśli chodzi o Armenię, pomimo tego, iż to ona ponad dwadzieścia lat temu przyczyniła się do utraty znacznego terytorium Azerbejdżanu, z którego wyłoniła się uznawana jedynie przez Erywań, Republika Górskiego Karabachu, współcześnie prezentuje Armenia obraz lekkiej rozpaczy. Ostatnie kwietniowe wydarzenia, które pokazały słabość armeńskiej armii, sprawiły, że tak we władzach jak i społeczeństwie, rośnie frustracja, także w stosunku do Rosji. Moskwa pozostaje gwarantem bezpieczeństwa Armenii, która w regionie nazywana jest satelitą Moskwy, co wiąże się także z obecnością militarną Rosji w tym kraju, a także rosyjską kontrolą nad większością najważniejszej infrastruktury w kraju. W opinii Ormian Rosja, ich gwarant, zrobiła niewiele w odpowiedzi na zaczepki sprzed paru miesięcy. We wszystkich toczonych na Kaukazie Południowym rozgrywkach, nie wygrywają niestety mieszkańcy tychże krajów. Zwycięzca jest jeden i nazywa się… Władimir Putin. To, czy w krajach, do których tak bardzo lubimy podróżować, będzie bezpiecznie, leży zupełnie w jego gestii. Wielka Gra trwa. Zakaukazie, czyli Gruzja, Armenia i Azerbejdzan. Do tej krotkiej listy mozemy dodac jeszcze trzy samozwancze republiki, ktorych istnienia nie uznaja prawie zadne panstwa czyli Republike Gornego Karabachu, Abchazje i najmlodsza z trojki Osetie Poludniowa. Region ten liczy okolo 17 milionow mieszkancow i wcisniety jest miedzy trzy duze panstwa: Rosje, Turcje i Iran co jest jednym z glownych powodow jego burzliwej historii. Gruzja jest nam krajem najlepiej znanym. Za sprawa Abchazjj, Osetii Poludniowej i potyczek z Rosja mowilo sie o niej calkiem sporo w mediach. Mimo to jest coraz czesciej odwiedzanym przez Polakow miejscem, kojarzacym sie najczesciej z goscinnoscia, winem i pieknymi gorami. Jest jednoczesnie krajem, ktory nie zostal jeszcze calkiem zadeptany przez turystow, dlatego tez postanowilem sie tutaj wybrac nim nadejdzie nieuniknione. Armenia to malo rozpoznawalne panstwo, o ktorym przecietny Europejczyk zapewne nie jest w stanie powiedziec zbyt wiele. Grzebiac w pamieci moze uda nam sie przypomniec kilka faktow historycznych takich jak ten, ze bylo to pierwsze panstwo katolickie na swiecie czy rzez Ormian na przelomie XIX i XX w. No i stolica jest Erewan. Azerbejdzan brzmi natomiast najbardziej egzotycznie z calej trojki i oprocz mglistego pojecia gdzie lezy ten kraj, przed samym wyjazdem nie bylem w stanie nic o nim powiedziec. Wiedza zostala jednak uzupelniona przed podroza bogatszy o nia wybralem sie w dwu miesiecznego tripa po Zakaukaziu. Ale najpierw krotko o przygotowaniu do wyjazdu. Dojazd. Do niedawna do Gruzjj latal z Polski tylko LOT, ale od maja biezacego roku stale polaczenia z Gruzja (lotnisko przy Kouatisi) z Katowic i Warszawy otworzyl WizzAir. Jesli dobrze trafimy, mozemy upolowac bilet w dwie strony w cenie 200-300zl plus oplata za bagaz, ktora moze wyniesc nawet drugie tyle. Jesli ktos nie lubi latac tudziez cierpi na brak gotowki, moze wybrac droge ladowa przez Turcje. Do pokonania komunikacja publiczna lub autostopem wg preferencji. Podroz powinna zajac nie wiecej niz 3-5dni. Inna trasa moze byc droga przez Ukraine (tanie pociagi) i Rosje (wiza i zaproszenie), ale o tej z braku doswiadczenia nie moge powiedziec nic wiecej. Alternatywnym (i ciekawym) sposobem dotarcia do Gruzji moze byc prom UKR Ferry z Odessy lub Korczi na Ukrainie do Poti - ceny biletow zaczynaja sie od 140USD w jedna strone. Wizy. Gruzja i Armenia zniosla obowiazek wizowy - wjezdzamy na pieczatke w paszporcie. Problemem jest Azerbejdzan, ktory do uzyskania wizy w Warszawie wymaga zaproszenia. Zaproszenie mozna zalatwic przez agencje turystyczne, ale jest to bardzo drogie. Kiedys bez zaproszenia mozna bylo podobno dostac wizy w Tbilisi, ale jest to juz nieaktualne. Podobnie w Tabrizie i Teheranie. Wize mozna natomiast bezproblemowo dostac w malym konsulacie Azerbejdzanu w Batumi (Gruzja). W konsulacie pracuje przemily Pan, wielce zajety gra w pasjansa, ktory nie robi zadnych problemow z powodu braku listu zapraszajacego. 30 dniowa wiza jednokrotnego wjazdu kosztuje 150 lari czyli okolo 300zl. Wize do Abchazji mozemy zalatwic mailowo, wysylajac aplikacje wraz ze skanem paszportu na adres podany na stronie ministerstwa. Wize odbieramy w ministerstwie w stolicy Abchazji. Wize do Republiki Gornego Karabachu mozemy dostac w ambasadzie w Erewaniu, koszt 30 dniowej wizy to 10USD. Przy planowaniu podrozy bardzo wazna jest kolejnosc odwiedzanych panstw. Z wiza RGK w paszporcie zostanie nam odmowiony wjazd do Azerbejdzanu, z wiza Armenii musiny liczyc sie ze szczegolowa kontrola przez pogranicznikow. Wjazd do Gruzji przez Rosje i Abchazje zostanie potraktowany jako nielegalne przekroczenie granicy i prawdopodobnie skonczy sie aresztowaniem. Osetia Poludniowa jest niedostepna dla turystow. Pieniadze. Najlepiej wziac ze soba dolary lub euro (dolar ma nieznacznie lepszy kurs) i przygotowac sie na balagan w portfelu jesli planujemy odwiedzic wszystkie kraje, waluta Gruzji jest liar, Armeni i RGK dram, Azerbejdzanu manat, a w Abchazji chlopacy uzywaja rosyjskich rubli. Tyle na dzisiaj. Uciekam na nocny pociag do Tbilisi. Do uslyszenia! Monastyr Gelati i pozostałości akademii, czasów świetności, odrodzenia gruzińskiego, kiedy to Europa tkwiła jeszcze w głębokim średniowieczu...na każdym kroku odczuwa się tu że wszystko było wcześniej niż u nas, chrześcijaństwo, średniowiecze, odrodzenie, a wiele monastyrów pochodzi nie z drugiego tylko z pierwszego tysiąclecia. W Kutaisi w środku miasta stoi fontanna nawiązująca do czasów mitycznej Kolchidy do której Jazon wybrał się z Argonautami po Złote Runo, to właśnie Kutaisi jedno z najstarszych miast na świecie było jej stolicą. Gori- osiedla uchodźców z Osetii i wymowny symbol bezradności- pomnik przedstawiający rycerzy gruzińskich pozbawionych różnych części ciała, w końcu pomnik Stalina przed kontrowersyjnym miejscem jego pamięci, lokalna przewodniczka zachowuje się powściągliwie, ale gdzieniegdzie wychodzi zachwyt nad osobowością człowieka o którym opowiada. Upliscyche- skalne miasto z przestronnymi jaskiniami, widok na rzekę Mtkwari wijącą się pośród pozostałości dawnego miasta i tunel wykuty w skale, którym schodzimy na dół. Przed nami Kaukaz, Przełęcz Krzyżowa, widok na czerwone skalne kolosy i już czuje się ogrom Kaukazu, ale samo miejsce widokowe też wzbudza zainteresowanie, radziecka, monumentalna mozaika z symboliką gruzińską. Żółty naciek na górach wielkości budynku, to kosmiczny efekt działania minerałów, nie wygląda jak z przyrody ziemskiej. Wodospad Gweleti, miła chwila ochłodzenia, no i w końcu majaczy biały szczyt góry Kazbeg i poniżej dumnie, wysoko surowy kościół Cminda Sameba, pniemy się do niego w górę i tam już tylko wokół majestatyczny Kaukaz, na dole gorące chaczapuri tylko tu jadłem w wersji ser i ziemniaki, wracamy Drogą Wojenną, co jakiś czas po obydwu stronach średniowieczne wieże komunikacyjne przez które podążała informacja o ruchach wroga, twierdza Ananuri broni dostępu do Tbilisi, docieramy do Mchety, ogromna mozaika z Chrystusem, miejsce święte dla Gruzinów, dawna stolica Iberii i Gruzji, miejsce chrztu pierwszego tuż za Armenią państwa, które przyjęło chrześcijaństwo. Tbilisi, nocujemy w centrum, także piechotką wszystko można złazić, aleja Rustawelego i parlament, który już nim nie jest, stare miasto to kolorowe budynki z ażurowymi balkonami i krużgankami, dalej pomnik wesołych Gruzinów, tu wszystkim się zrobiło chyba nawet za wesoło, jeszcze słynna podpaska, czyli most na rzece Kurze z którego widać całe centrum, Matka Gruzja z mieczem na szczycie wzgórza, kolejka linowa na to wzgórze jeździ do godziny 24, w nocy całe centrum podświetlone, łaźnie tyfliskie, najbardziej charakterystyczna ta w której przebywał Puszkin, na ulicy Leselidze jest knajpa z chaczapuri wszelkiego rodzaju, z serem w środku- chaczapuri imereckie, z 2 rodzajami sera na wierzchu- megrelskie, z serem i jajkiem- adżarskie, z fasolą i ostrą papryką- lobiani, na tej ulicy też są sklepy z możliwością bezpłatnej degustacji win gruzińskich. Jedziemy poprzez stepy, najpierw jest trawa, później już pustynnie, kolorowe pagórki i dojeżdżamy do klasztoru, monastyr jest wykuty w skale, ruszamy na górkę Garedża, stąd widać bezkresne pustkowie Azerbejdżanu, a nad nami sępy, to teren pograniczny, widzieliśmy a nawet pogadaliśmy z pogranicznikami azerskimi i gruzińskimi, po krótkiej wędrówce zboczem góry, pojawiają się monastyry z freskami w pieczarach. po drodze węże, różne płazy i gady, ale uciekają przed ludźmi rzecz jasna. Jedziemy do Armenii, tego dnia mamy jezioro Sewan, tu czas na relaks, jezioro położone pośród gór, ale da się kąpać, woda około 19 stopni, szeroka plaża, a na wzgórzu monastyr i pierwsze zetknięcie z mistycznymi chaczkarami. Erywań- w centrum miasta kaskady a wokół przedziwne figury, bazar ze świeżymi daktylami, melonami, figami, sharonami, arbuzami, przyprawy, kiszonki, domowe wino, koniak i czacza. Restauracja Kaukaz, jedna z bardziej znanych w stolicy, potrawy z krajów kaukaskich i wybór taki że menu z obrazkami ma około 100 stron, dwudaniowy obiad i wino około 15 zł. na osobę, w Gruzji jest taniej niż w Polsce, ale w Armenii jeszcze taniej. Pogańska świątynia Garni, a poniżej wąwóz z nawisami skalnymi w kształcie organów, w pobliskich górach żyją lamparty. Ruszamy na południe kraju, panorama Araratu, świętej góry Ormian, kanion z czerwonej skały i monastyr Norawank, dojeżdżamy do skrzydeł Tatewu czyli kolejki linowej, którą dojeżdżamy na wysokość ukrytego w górach klasztoru. W środku wczesnośredniowiecznych świątyń Tatew i Norawank ciemno, surowo i zupełnie cicho, mistyczne doznania potęguje na zewnątrz otoczenie chaczkarów a także wysokogórskie i odludne położenie. Eczmiadzyn centrum duchowe Armenii, odpowiednik Watykanu i wracamy do Gruzji, docieramy do Wardzi, wielopiętrowego skalnego miasta, niektórzy trochę się pogubili w skalnych korytarzach, a na dole knajpa, a w niej bakłażany z pastą orzechową. Droga do Mestii pnie się przez wysokie góry Kaukazu, po drodze knajpa z kupdari-placek z mięsem, najpopularniejsza potrawa w Swanetii, droga powstała tu niedawno, wcześniej Swanetia to region do którego trudno było się dostać, w końcu docieramy do Mestii i tu już wieże z kamienia. W Mestii warto wybrać się wieczorem na podświetlone kamienne wieże, najlepiej widoczne z mostu, chodząc pomiędzy domostwami z kamienia o zmierzchu, trzeba uważać na leżące gdzieniegdzie krowy, największy wybór produktów spożywczych nie jest w powszechnie dostępnych sklepach dla przyjezdnych, tylko w tych bardziej ukrytych, bazar z warzywami i owocami jest ukryty za metalową bramą, jakby od garażu, w małych okienkach można dostać świeży chleb nawet późnym wieczorem. Usghuli to kilka wiosek, nie tylko wieże z kamienia, ale cała zabudowa kamienna, dodatkowo wszędzie szwędają się zwierzęta gospodarskie co razem tworzy obraz miejsca jakby żywcem wyciągniętego ze średniowiecza. Łazimy po wioskach, w ostatniej jest wzniesienie z którego rozciąga się panorama wszystkich trzech wiosek. Piechotą lub niektórzy terenowym Mazem na pace, ruszamy do lodowca Szchary, w końcu docieramy do miejsca w którym rzeka Inguri wypływa ze ściany lodu. do lodowca można dojść pieszo, ale też cześć trasy można przejechać radzieckim mazem, gdy podeszliśmy do właściciela maza, powiedział żeby za pół godziny wrócić, musi oporządzić maszynę trochę pogrzebał i gotowe, samochód na korbę, jeden siedzi za kierownicą, drugi zakręcił korbą i ruszyliśmy, ponieważ grupa zajmowała całą pakę, ten co kręcił korbą, umiejscowił się na przedniej masce samochodu i pojechali, z paki widoki na góry, a maszyna wszystko co na drodze pokonuje- kamienie, błoto i rzekę. No i nad morze na relaks do subtropikalnej Adżarii, soczysta roślinność, bambusy, eukaliptusy, lokalne mandarynki, przestronne plaże, odzyskujące życie od niedawna herbaciane pola, rzymska twierdza w Gonio. Batumi to szklane budynki o często fantazyjnych kształtach, fontanna z czaczą, a także pomnik zakochanych tworzący ruchomy spektakl, wszystko jest oświetlone wieczorem, nawet palmy, rosnące wzdłuż nadmorskich bulwarów.

lezy na nim gruzja i armenia